czwartek, 27 grudnia 2012

Święta, Święta...

            Po gorączce świątecznej przyszedł czas na gorączkę sylwestrową oczywiście. W Internecie aż roi się od przepisów jak być piękną na 5 minut przed wyjściem, co zrobić by nasze paznokcie w kilka minut urosły i już były pomalowane, a nasze włosy lśniły niczym tafla wody, z której niegdyś wyłoniła się Afrodyta. Warto baczniej przyglądać się owym przepisom na idealny wygląd gdyż bardzo łatwo można skończyć z plamami na twarzy od "cudownej maseczki" oraz modnymi lokami "u cioci na imieninach" chociaż tutorial głosił, że będą ala Beyonce. Niestety drogie Panie, w kilka godzin nie nadrobimy tego, czego nie robiłyśmy cały rok. Obgryzane paznokcie nie będą długie, suche i przepalone farbami, suszarką i prostownicą włosy nie ułożą się w kilka chwil, a szara cera (grzech niezmywanego na noc makijażu) nie rozbłyśnie jak u Aniołków z Victoria Secret. Morał z tego jest prosty i wszystkim znany: należy dbać o siebie codziennie. By jednak Sylwestra nie spędzić na swej sofie w kapciach samych albo bez - po pierwsze, bez paniki. Złotym środkiem wydaje się zachowanie umiaru. Warto założyć coś, w czym będziemy czuć się dobrze. Gdy na co dzień chodzisz w płaskich butach, wysokie szpilki to nie jest rewelacyjny pomysł. Czujesz się lepiej w rozpuszczonych włosach - wielkie upięcie będzie Cię krępować. Warto też postarać się by nie wyglądać jak na studniówce rocznik 1997 - brokat na włosach, twarzy, ramionach i paznokciach jest jednak passe. Im mniej wariactwa na zasadzie "bądź piękna, bo musisz, bo jest Sylwester" tym lepiej. Wiadomo przecież, że chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę i ładne zdjęcia na Facebooka.

Od siebie chciałabym życzyć samych pomyślności w Nowym 2013 roku, wielu radości i piękna w każdej postaci!