Po gorączce świątecznej
przyszedł czas na gorączkę sylwestrową oczywiście. W Internecie aż roi
się od przepisów jak być piękną na 5 minut przed wyjściem, co zrobić by
nasze paznokcie w kilka minut urosły i już były pomalowane, a nasze
włosy lśniły niczym tafla wody, z której niegdyś wyłoniła się Afrodyta.
Warto baczniej przyglądać się owym przepisom na idealny wygląd gdyż
bardzo łatwo można skończyć z plamami na twarzy od "cudownej maseczki"
oraz modnymi lokami "u cioci na imieninach" chociaż tutorial głosił, że
będą ala Beyonce. Niestety drogie Panie, w kilka godzin nie nadrobimy
tego, czego nie robiłyśmy cały rok. Obgryzane paznokcie nie będą długie,
suche i przepalone farbami, suszarką i prostownicą włosy nie ułożą się w
kilka chwil, a szara cera (grzech niezmywanego na noc makijażu) nie
rozbłyśnie jak u Aniołków z Victoria Secret. Morał z tego jest prosty i
wszystkim znany: należy dbać o siebie codziennie. By jednak Sylwestra
nie spędzić na swej sofie w kapciach samych albo bez - po pierwsze, bez
paniki. Złotym środkiem wydaje się zachowanie umiaru. Warto założyć coś,
w czym będziemy czuć się dobrze. Gdy na co dzień chodzisz w płaskich
butach, wysokie szpilki to nie jest rewelacyjny pomysł. Czujesz się
lepiej w rozpuszczonych włosach - wielkie upięcie będzie Cię krępować.
Warto też postarać się by nie wyglądać jak na studniówce rocznik 1997 -
brokat na włosach, twarzy, ramionach i paznokciach jest jednak passe. Im
mniej wariactwa na zasadzie "bądź piękna, bo musisz, bo jest Sylwester"
tym lepiej. Wiadomo przecież, że chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę
i ładne zdjęcia na Facebooka.
Od siebie chciałabym życzyć samych pomyślności w Nowym 2013 roku, wielu radości i piękna w każdej postaci!
